środa, 24 maja 2017

Herbata w plenerze

Termos z wrzątkiem, czajnik, czarka, herbata i można parzyć w okolicznościach przyrody. Prosto i przyjemnie. Można tak, można też to skomplikować.
Lubię ogień, lubię palić drewnem, lubię piece i piecyki. Skłonności te sprawiły zabawę z gotowaniem wody w plenerze.


Najpierw krzesanie ognia - krzesiwo kowalskie, krzemień i hubka np. spreparowany len. To duża frajda "zrobić" ogień.


Kilka iskier i jest żar na hubce. Hubka do wacika, dmuchanie i jest ogień. Kora brzozowa i jest więcej ognia. Wreszcie kilka sosnowych szczapek, patyczki, piecyk, menażka i gotujemy wodę. Dzieję się to szybko.







Jest wrzątek, jest parzenie.
Jest parzenie, jest herbata.
Jest herbata, jest dobrze.



poniedziałek, 22 maja 2017

Dziwne czajniki

Czajnik, czyli naczynie, w którym można zaparzyć herbatę, to pojęcie szerokie; jest kilka typów z charakterystycznymi cechami czyniącymi typ typem. Dziwność w tym kontekście to zamieszanie w tych cechach.
Kilka przykładów, które wyplumkły w kilkuletniej przygodzie z toczeniem czajników.

Houhin i shiboridashi z bocznymi uchwytami - te typy czajników w wersji klasycznej nie posiadają takich wspomagaczy chwytu, a tu plask, coś im się przyczepiło.



Shibo-houhin - jakby nie te dziurki to by było zwykłe shibo.



Kyusu z uchem i rynienką - kyusu, w znaczeniu czajnika z bocznym uchwytem, zazwyczaj ma ten uchwyt toczony, a dziobek zamknięty w kształcie o; ten ma uchwyt wyciągany, a dziobek otwarty w kształcie u.



Kyusu bez pokrywki, kyusu bez uchwytu - to nie brak pamięci, to premedytacja.




Typ dziwny - bo to żaden typ z typowych.




poniedziałek, 8 maja 2017

Herbaciarze o ceramice cz.2

Jola - czajnik i chapanik

Grzesiowy czajniczek jest mi szczególnie bliski, bo wiąże się z pozytywnymi wspomnieniami, kiedy to w 2015 roku pojechałam na Festiwal Wysokich Temperatur i poznałam tam spore grono zaawansowanych herbaciarzy z głównodowodzącymi wrocławskiej Czajowni na czele. To właśnie wtedy, na wystawie ceramiki w Czajowni, kupiłam maleńki czajniczek zrobiony przez Grzesia. Wiąże się też ze wspomnieniem, kiedy to ów czajniczek uczestniczył w roli głównej w moim pierwszym wpisie na blogu.
 


Ta ceramika nie towarzyszy mi na co dzień – jest elementem raczej odświętnego, czy szczególnie ważnego spotkania z herbatą; spotkania raczej kameralnego, gdyż małe gabaryty czajniczka niejako wymuszają parzenie degustacyjne. Technicznie Grzesiowy czajniczek nigdy mnie nie zawiódł – wszystko w nim jest na swoim miejscu; woda/herbata wylewają się do czarek strumieniem niespiesznym (choć tu mogłabym pomarudzić, że – jak na mój gust – za mało łukowatym…). Pokrywka jest świetnie dopasowana, uszko idealne – czuję swobodę i komfort trzymania tego naczynia. 



Mały chapanik - nieodłączny element czajniczka - nie używam tych dwóch elementów rozdzielnie. To jak yin i yang - stanowią swoje wzajemne herbaciane dopełnienie.
I choć Grzesiu prosił mnie, bym nie pisała pochwał – niestety nie mogę przychylić się do jego prośby, za co z całego serca przepraszam…;)

Jolanta Jona - https://herbacianynotes.wordpress.com/

Maciek - shiboridashi i czarki

Od zawsze cenię twórczość tych, którzy w swoją pracę wkładają dużo serca. Jej efekty cieszą nie tylko oczy, ale również dają dużo takiej zwyczajnej, ludzkiej przyjemności. Nie inaczej jest z ceramiką Grzegorza. Gdy zdecydowałem się na zakup, byłem wręcz pewny, że "to jest to", mimo iż mogłem jeszcze po zakupie zrezygnować, gdybym się rozmyślił. Teraz nie piję herbaty z niczego innego. Dla mnie zestaw numer jeden to trzy czarki i shiboridashi od Grzesia. Noszę go niemalże wszędzie, gdyż jest kompaktowy i mieści się w moim fotograficznym plecaku.




Wykonanie jest solidne, choć na pierwszy rzut oka wydaje się być delikatne i kruche. Co najbardziej urzeka mnie w tej ceramice - a szczególnie czarkach, to ich oryginalność. Każda jest podobnych rozmiarów, wyglądają podobnie, ale jednocześnie różnią się między sobą. Mają swego rodzaju artystyczne niedoskonałości, które mnie osobiście urzekają i są świetnym kontrastem dla odlanych z matrycy wyrobów przeznaczonych na masowy rynek. 
Jeśli ktoś widząc pracę Grześka jest niezdecydowany powiem krótko: Gorąco polecam!

Maciej Stafiej - http://kursnaherbate.pl/
 
Krzysiek - czajnik i czarka

Nie każdy ma takie szczęście jak ja i mieszka w tym samym mieście co Grzegorz. Dzięki temu miałem okazję go poznać, zobaczyć pracownię, w której powstaje herbaciana ceramika, porozmawiać o ceramice i herbacie, a także obejrzeć i dotknąć wielu czajniczków zanim wybrałem ten jeden.



Każdy z nas ma inną budowę dłoni oraz upodobania i nie ma idealnej formy ceramiki do herbaty dla każdego. Mnie udało się znaleźć czajniczek bardzo wygodny, a po kilku parzeniach stał się nieodłącznym kompanem degustacji co lepszych herbat. Jego lekko chropowata powierzchnia zapewnia pewny chwyt, a dobra odległość od rączki do pokrywki pozwala bez problemu przytrzymać tę drugą kciukiem.



Prócz czajniczka posiadam jeszcze czarkę, która również wyszła spod ręki i pieca Grzegorza. Oba dzieła możecie zobaczyć na zdjęciach.

Krzysztof Starachowski - http://www.fusy.eu/index.php

......................................................................................................................

Wszystkim autorom serdecznie dziękuję za słowa i obrazy.

środa, 1 marca 2017

Z ceramiką wśród narzędzi

Cześć jestem Houhin, mam 50 ml. Człowieki parzą we mnie herbatę. Człowieki mają ręce, które robią i paszcze którymi piją. Jeden z człowieków zrobił mi stolik z drewna, dębowego drewna, tymi ręcami co je ma i tam będziemy czajać.


Ręce, którymi robił miały pomocników - całe stado.
Pierwsze pomocniki to pomocniki od kresek - trasowacze. Kreskowały, kreskowały i nakreskowały.




I przyszła RYOBA - fajna jest ta RYOBA, ma dużo zębów i lubi ciąć; rach ciach i popiłowane. RYOBA ma kumpele - wszystkie bardzo zębiaste.





Była też horda NOMI - dłutowacze - one lubią jak się je wali młotkiem i wygryzają gniazda.





Strugacze - Hira KANNA i inne maluchy śmigały czyniąc wiórki a powierzchnię gładką.





Wkoło pachnie drewnem, z koleżankami czarkami hasamy sobie po stoliku, a ludź nadchodzi z herbatą. Czaj.



poniedziałek, 27 lutego 2017

Ceramika w skórze, czyli bezpieczna podróż

Gruba skóra - dobra ochrona; taką właśnie skórzaną przestrzeń zrobiłem czarkom i czajnikowi. Teraz wyjazdy, plenery i inne podróże będą dla ceramiki bezpieczniejsze.









Skóra ma coś w sobie z gliny - wilgotna jest do pewnego stopnia plastyczna, daję się formować.